Witajcie :)
Ja na ogół jestem cierpliwą osobą, ale są chwile w których mój stoicki spokój się kończy. I zamieniam sie w hama, gbura, ale odpłacam sie tym co dostaję. Bo mianowicie ostatnio w Kawiarni z znajomymi zamowilismy kawe nie było tam niewiadomo jak tłoczno. Kawe w ekspresie robi się około minuty, więc powinniśmy ją dostać no max po 10 minutach, ale gdy minęło pół godziny mieliśmy dosyć czekania za kawą i wyszliśmy. Może było to hamskie, ale traktowanie tak klientów jest owiele bardziej obraźliwe.
A wam kiedy kończy się cierpliwość?
Jakie wy mieliście przygody w kawiarniach i restauracjach?
Napiszcie o tym w komentarzach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz